Podłogowe ogrzewanie akumulacyjne

Elektryczne ogrzewanie podłogowe można wykonać również w formie akumulacyjnej. Elektryczne piece akumulacyjne pozwalają na znaczne obniżenie kosztów elektrycznego ogrzewania. Podłogowe akumulacyjne nie pozwala na aż tak wielkie oszczędności, ale jeśli Twoją podłogę chcesz podgrzewać energią elektryczną, przeczytaj koniecznie ten artykuł.

Typowe elektryczne ogrzewanie podłogowe to mata grzejna lub przewody grzejne umieszczone w warstwie wylewki. Na nią układa się glazurę, jako że kafelki znacznie lepiej niż drewniana podłoga przewodzą i oddają ciepło do pomieszczenia.

W wersji akumulacyjnej, warstwa wylewki jest naprawdę gruba. Kable grzejne nie znajdują się tuż pod powierzchnią podłogi tylko pod warstwą betonu o grubości 7-10 cm. Ta warstwa ma za zadanie akumulować ciepło z ogrzewania podłogowego, wytworzone w tańszej taryfie, i oddawać je do pomieszczenia nieco później.

Piece akumulacyjne, zwłaszcza te z rozładowaniem dynamicznym, pozwalają na duże oszczędności. Jeśli można sterować momentem oddawania ciepła, można w miarę precyzyjnie dobrać temperaturę pokoju. Niestety, w przypadku akumulacyjnego ogrzewania podłogowego, nie ma na to szans.

Gdy ciepło jest magazynowane w warstwie betonu i oddawane przez podłogę, nie ma jak regulować procesu oddawania ciepła. Przecież nie będziemy zasłaniać podłogi grubym dywanem, żeby zatrzymać oddawanie ciepła. Ponieważ taryfa nocna jest wtedy, gdy ciepła nam akurat potrzeba najmniej (bo w nocy, gdy śpimy), sens ma w zasadzie tylko akumulowanie ciepła pod koniec nocy, by było oddawane przez pierwszą połowę dnia. Wtedy najczęściej domownicy są w pracy, szkole, więc też nie potrzeba w domu za dużo ciepła. Gdy już nastaje wieczór, podłoga jest zimna.

Wodnego ogrzewania podłogowego nie buduje się w formie akumulacyjnej. Nie ma to sensu, gdyż w taryfach gazowniczych nie ma zróżnicowania stawki dziennej i nocnej. A elektryczne wodne centralne ogrzewanie spotyka się naprawdę bardzo rzadko.

Czy warto instalować takie ogrzewanie? W moim mniemaniu – nie. Zachęcam jednak do wyrażania własnych opinii w komentarzach pod tym artykułem. 🙂

Komentarze
  • chokai napisał(a):

    Witam,
    Co to znaczy, że „wodnego ogrzewania nie buduje się w formie akumulacyjnej” ?
    Jeśli akumulacja (np. dla kabli) polega na zastosowaniu odpowiedniej grubości wylewki, to chyba robiąc taką grubość wylewki dla podłogówki wodnej również osiągniemy akumulację ciepła ?

    Z jakich powodów podłogowe ogrzewanie wodne spotyka się bardzo rzadko ? Skoro źródłem ciepła jest prąd to chyba nie ma różnicy czy kable czy wodna podłogówka… ? Czy chodzi o straty ciepła (prąd grzeje wodę – woda grzeje podłogę – podłoga grzeje powietrze) w stosunku do „prąd grzeje podłogę-podłoga grzeje powietrze” ?

    Będę wdzięczny za komentarz, bo przymierzam się do elektrycznej podłogówki wodnej i trochę mnie te uwagi zdziwiły.

    • mgr inż. Krzysztof Lis napisał(a):

      Jasne, że robiąc taką samą grubość wylewki w obydwu przypadkach osiągnie się teoretycznie identyczną zdolność akumulacji ciepła.

      W przypadku ogrzewania wodnego się tego nie robi, bo to nie ma sensu. Montowanie kotła elektrycznego i instalacji wodnej jest niepotrzebną komplikacją w stosunku do kabli czy mat grzejnych. Moim zdaniem ma sens wtedy, gdy chcemy za czas jakiś dodać inne źródło ciepła do instalacji grzewczej, niż ten elektryczny kocioł, np. kotła gazowego albo pompy ciepła. Straty ciepła są nieduże i można je śmiało pominąć.

  • Dominika napisał(a):

    Mi się wydaje, że akumulacyjne podłogowe jest zdecydowanie najlepsze. Wodna podłogówka to pieśń przeszłości. Koleżanka moja ma akumulacyjne podłogowe w domu 120m parterowym i grzeje w nocy i w taryfie taniej 13-15 więc gdy wracają do domu znowu mają ciepło. Płacą grosze, bo rocznie wychodzi im 2800zł, bez roboty, bez zamawiania ekogroszku a w domu mają naprawdę przyjemnie. Jej ogrzewanie samoreguluje się więc nigdy ani nie ma domu przegrzanego ani niedogrzanego. Najgorsze jakie miałam w domu to ogrzewanie gazowe – masakra cenowo i grzejniki same w sobie są beznadziejne. Chociaż hmm chyba i tak lepiej gazem niż podczerwienią, co jest naprawdę niezdrowe (nie mylić z sauną na podczerwień, gdzie wizyty są 2-3 razy dziennie na parenaście minut; to co innego niż wielogodzinne napromieniowanie się).

  • Dominika napisał(a):

    *2-3 razy w tygodniu haha

Odpowiedz na „mgr inż. Krzysztof Lis