Mokre drewno w kominku: strata i zagrożenie!

Lektura budowlanych forów dyskusyjnych mnie uczy i bawi. Codziennie dowiaduję się czegoś nowego. Ostatnio zrozumiałem, czemu wielu ludzi koniecznie chce palić w swoich kominkach czy kotłach na drewno mokrym drewnem.

Jest to sprzeczne z zasadami efektywnego spalania tego paliwa. Daje mniej ciepła, powoduje większe zużycie opału, że nie wspomnę o poważniejszych kłopotach eksploatacyjnych. Mam tu na myśli nie tylko zasmoloną szybę kominka, ale także możliwe pożary sadzy w kominie!

Ale w końcu wiem, z czego wynika to, że ludzie lubią mokre drewno. Nie sposób odmówić tej przyczynie zdroworozsądkowego sensu.

Otóż mokre drewno pali się długo. Raz wrzucony do kominka kawał mokrego drewna będzie się palić znacznie dłużej, niż suchy kawałek o tej samej wielkości. Intuicyjnie zdaje się zatem ludziom, że przez ten czas ten wsad paliwa oddaje ciepło bardziej efektywnie (bo dłużej), niż gdyby był suchy.

Tymczasem jest dokładnie odwrotnie.

Rzeczywiście, szybkie spalanie dużych ilości paliwa wcale nie musi być efektywne. Wcale nie musi oznaczać to, że kominek w domu rzeczywiście ogrzewa dom, a nie atmosferę (za pośrednictwem gorącego dymu z komina). Równie dobrze kiepski kominek (tj. kiepsko oddający ciepło do pomieszczenia) może mieć olbrzymie straty, co przyczynia się do nadmiernego zużycia opału. Niestety, sterowanie spalaniem w kominku jest bardzo trudne, tłumienie dopływu powietrza powoduje pogorszenie parametrów spalania i dalsze straty. Dlatego w kominku powinno się palić intensywnie, aby ciepła wytworzyć jak najwięcej, ale trzeba je gdzieś zmagazynować (w ciepłej obudowie akumulacyjnej, albo zasobniku (buforze) ciepła).

Spalanie mokrego drewna jest nieskuteczne z innego powodu. A w zasadzie z kilku powodów.

Po pierwsze, powoduje znacznie więcej pracy, bo przecież oprócz 10 kg drewna ładuje się do kominka dodatkowo 2-5 kg wody.

Po drugie, woda z paliwa musi zostać odparowana. Dopiero suche paliwo się pali, więc najpierw musi ono zostać wysuszone w kominku. A para wodna opuszcza dom przez komin jako czysta kominowa strata ciepła. Gdybyśmy mieli kominek kondensacyjny, wyglądałoby to inaczej.

Odzyskanie ciepła ze skraplania pary wodnej z dymu kominkowego jest niemożliwe. Zbyt niska temperatura spalin (tak, to też skutek stosowania mokrego drewna) powoduje, że komin pokrywa się wewnątrz sadzą i smołą. A to bardzo szybko może spowodować pożar komina. A pożar komina to już nie przelewki, zwłaszcza, gdy został wykonany niedbale. Bo od komina może się zapalić cały dom, w tym wypadku wariant ze zniszczeniem samego komina wydaje się naprawdę optymistyczny.

Podsumowując: pal suchym drewnem!

Komentarze
  • Kasia napisał(a):

    Proszę się nie dziwić. Ja ostatnio przeczytałam informację, jakoby ścinanie drzew w lecie było najlepszym rozwiązaniem a forumowicze nie rozumieli, dlaczego niby ma się to robić w zimie lub późną kesienią. Nie pomagało tłumaczenie, według nich, jest to czysta złośliwość i kolejne ograniczenie ze strony władz…

Dodaj komentarz